Bo i takie się u nas w tym roku odbyły. Orkisz pięknie się wykłosił, ale niewielki spłachetek pola był nim zasiany, kombajn by tego nie zebrał absolutnie, bo za mały areał.
Trzeba więc było zebrać stare zboże starymi metodami.
Najpierw należało przygotować narzędzia, czyli sierp i kosę.
Kiedy wszystko już gotowe, kosiarz bierze pierwszy pokos. Kosa miarowo tnie i odgarnia ścięte zboże. Za kosiarzem idą inni i odbierają zboże spod kosy, szykując je do związania w snopki.
Popatrzcie, jak wiąże się powrósła ze słomy. Najpierw trzeba skręcić ze sobą, kłosami do siebie, po kilka źdźbeł zboża z dwóch stron.
Przygotowane powrósło wygląda tak:
Teraz na powrósło układany jest snop zboża i zmyślnie przewiązywany.
Tak wygląda gotowy przewiązany snopek:
Snopki są potem zbierane po kilka razem i nakrywane jednym z nich jak czapką – zboże z tego właśnie snopka jest rozcapierzane na wszystkie strony i układa się go na zebranych paru snopkach “do góry nogami”, co chroni wszystkie snopki przed zamoknięciem w razie deszczu.
Po kilku dniach pracy całe pole wygląda tak, jak ten fragment:
Teraz przez kilka dni stogi zboża muszą postać, aby zboże dobrze wyschło. Po upływie tego czasu widły idą w ruch. Zboże zostaje załadowane na wóz i zwiezione do stodoły. A tam… Ale to już zupełnie inna historia.


A na razie to tak po cichu Wam zdradzę, że na mszyce warto zrobić oprysk 1% olejem rzepakowym (takim zwykłym, ze sklepu) wzbogaconym odrobina denaturatu, a na stonkę – 2% mydło ogrodnicze potasowe, dostępne w sklepach ogrodniczych. 








Warzywa w polu zaczęły ładnie rosnąć. Po zasileniu przefermentowaną pokrzywą z dodatkiem kurzeńca pięknie rosną nasze kapusty, kukurydze i buraczki.



































