Omłoty   2 Komentarze

Zaczęły się długie listopadowe wieczory, prace polowe już się zakończyły. Pora, by opowiedzieć, co działo się dalej ze zbożem w takim trudzie zbieranym.

Po wyschnięciu zboża w snopkach zostało ono zabrane na wóz i przewiezione do stodoły. Tam już czekała stara, przedwojenna jeszcze, młockarnia.

Wszystko jest starannie ustawiane, dopasowywane i sprawdzane, żeby potem praca płynnie szła.

Po ustawieniu młockarni podjeżdża doń wóz pełen zboża. Jeszcze chwila, silnik jest włączany i… ruszyła!!!

Jedna osoba podaje snopy z wozu, a druga wsuwa je do gardzieli maszyny. Ta wytrząsa ze zboża całe ziarno i oddaje snopki zboża z pustymi już kłosami, a ziarno gromadzi się na dole, na płycie stodoły. Snopy słomy muszą być szybko i sprawnie odbierane z maszyny, żeby się nie zacięła i nie zapchała słomą.

P8270091

Przed stodołą rośnie stos wymłóconej słomy.

P8270095

Pod maszyną coraz więcej złotego ziarna.

P8270115

Ziarno też trzeba co jakiś czas wygarnąć spod młockarni.

Potem jeszcze tylko trzeba je przewiać, żeby oddzielić plewy od ziarna i – plon gotowy! Piękne złote ziarno pszeniczne.

Będzie z niego cudowny pachnący chleb.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Posted 10 listopada 2009 by podsosnami in Radość w polu

Tagged with , , , , ,

Żniwa sierpem i kosą   7 Komentarzy

Bo i takie się u nas w tym roku odbyły.  Orkisz pięknie się wykłosił, ale niewielki spłachetek pola był nim zasiany, kombajn by tego nie zebrał absolutnie, bo za mały areał.

Trzeba więc było zebrać stare zboże starymi metodami.

Najpierw należało przygotować narzędzia, czyli sierp i kosę.

P8100003

P8100028

Kiedy wszystko już gotowe, kosiarz bierze pierwszy pokos. Kosa miarowo tnie i odgarnia ścięte zboże. Za kosiarzem idą inni i odbierają zboże spod kosy, szykując je do związania w snopki.

P8100021

P8100029

Popatrzcie, jak wiąże się powrósła ze słomy. Najpierw trzeba skręcić ze sobą, kłosami do siebie, po kilka źdźbeł zboża z dwóch stron.

P8100006

Przygotowane powrósło wygląda tak:

P8100007

Teraz na powrósło układany jest snop zboża i zmyślnie przewiązywany.

P8100009

Tak wygląda gotowy przewiązany snopek:

P8100019

Snopki są potem zbierane po kilka razem i nakrywane jednym z nich jak czapką – zboże z tego właśnie snopka jest rozcapierzane na wszystkie strony i układa się go na zebranych paru snopkach „do góry nogami”, co chroni wszystkie snopki przed zamoknięciem w razie deszczu.

P8100034

Po kilku dniach pracy całe pole wygląda tak, jak ten fragment:

P8100037

Teraz przez kilka dni stogi zboża muszą postać, aby zboże dobrze wyschło.  Po upływie tego czasu widły idą w ruch. Zboże zostaje załadowane na wóz i zwiezione do stodoły.  A tam…  Ale to już zupełnie inna historia.

Posted 9 września 2009 by podsosnami in Radość w polu

Tagged with , , , , , , , ,

Żniwa, żniwa!   2 Komentarze

Dojrzało już zboże ozime – czas zebrać je z pól. Nie jest zbyt piękne tego roku – padające ciągle deszcze spowodowały jego czernienie. Tak dzieje się ze zbożem, jeśli zbyt długo stoi w polu dojrzałe, a do tego na przemian jest moczone i schnie i tak kilka razy czasem w ciągu jednego  dnia.

Nie ma co jednak narzekać, trzeba cieszyć się tym, co jest i zebrać to z pola, bo bywało tak, że zbierać nie było czego z powodu suszy.

Kiedyś czas żniw to był czas długiej i wytężonej pracy w polu. Czekało się na słoneczną i suchą pogodę, bo zebrane zboże nie powinno być wilgotne, żeby nie gniło w skrzyniach i spichrzach. Wstawało się o 4 rano, równo ze świtem i szło się w pole – kosiarze kosili zboże, a postępujący za nimi ludzie, najczęściej kobiety, zbierali zboże w snopy, wiązali je powrósłami ze słomy i ustawiali snopki na polu, aby w ciągu kilku kolejnych dni doschły. Pracowało się najpóźniej do 10 rano, bo potem upał był zbyt wielki – wracało się do domu, wykonywało bieżące prace, dosypiało trochę i późnym popołudniem, kiedy słońce zelżało – dalej, z powrotem w pole.

Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej. Na pole wjeżdża kombajn, kosi, młóci i zbiera zboże równocześnie. Po zakończonym koszeniu pod kombajn podstawia się wóz, na który wysypywane jest z kombajnu zebrane właśnie zboże. Pojedzie teraz do stodoły  i poleży rozgarnięte na podłodze przez kilka dni, żeby dobrze wyschło. Potem trzeba je tylko przeszuflować do skrzyń i… po  żniwach. Potem przyjdzie rachunek za kombajn – i tyle…

Pokażę Wam więc, jak to wyglądało w tym roku.

Obiecuję jednak, że  w tym roku będzie i ręczny sprzęt zboża – posialiśmy orkisz, tak niewielkie poletko, że niemożliwe jest zebranie tego zboża kombajnem. Zostanie więc skoszone ręcznie, wysuszone, potem wymłócone na starej drewnianej młockarni, którą jeszcze mamy.

Ale na to trzeba jeszcze poczekać, aż jary orkisz dojrzeje.

A teraz – proszę bardzo, żniwa kombajnem.

P7300013

P7300014

P7300016

P7300019

P7300022

Potem będzie z tego cudowny pachnący chleb. Prawdziwy, wiejski, domowy, własny.

Taki:

Życzę Wam, abyście i Wy mogli kiedyś spróbować jeszcze takiego prawdziwego chleba.

Posted 9 sierpnia 2009 by podsosnami in Radość w polu

Tagged with , , , ,

Stonków jak mrówków…   2 Komentarze

Namnożyło się na ziemniakach nieprzyjaciółki rolników – stonki. Najłatwiej byłoby kupić wysoko toksyczny środek, np. Karate lub Decis i opryskać całe pole. Zginą, nie ma co do tego wątpliwości. Ale nie na tym sztuka polega. Sztuka polega na tym, aby w jak największym zakresie spróbowac wyeliminować z naszego życia (a przede wszystkim pożywienia) wszelkie toksyczne chemikalia, bo przecież nie pozostają bez wpływu na nas. Staramy się pomóc w ocenie ekologicznych, nieszkodliwych dla człowieka środków ochrony roślin. Może kiedyś umieszczę tutaj kilka przepisów na biologiczne opryski, a póki co – w naszym gospodarstwie prowadzimy takie biologiczne opryski na zlecenie Instytutu Ochrony Roślin. Eksperyment jest ściśle opisany i trzeba go starannie wykonać.  Wypróbowuje się kilka środków, w różnych kombinacjach. Należy starannie policzyć owady przed opryskiem i po kilku dniach od oprysku. Tak wygląda to w trakcie liczenia i oprysku: P6270004 P6270003 P6270005 P6270008 A na razie to tak po cichu Wam zdradzę, że na mszyce warto zrobić oprysk 1% olejem rzepakowym (takim zwykłym, ze sklepu) wzbogaconym odrobina denaturatu, a na stonkę – 2% mydło ogrodnicze potasowe, dostępne w sklepach ogrodniczych. 😉 O wiele zdrowsze od chemii i skuteczne – wystarczy kilka razy opryskać co kilka dni… 😀

Czas wzrastania   2 Komentarze

Minęło sporo czasu od chwili, kiedy nasiona warzyw i zbóż znalazły swoje mejsce w matce – ziemi. Urosły, chłoną słońce i światło dzienne. Już są całkiem spore:

P6270006

Rośnie nasze marchewkowe pole:

P6270016

I cebulka nie zostaje w tyle:

P6270010

Rosnie już drugie pokolenie sałaty i rzodkiewki:

P6270007

Orkisz się wykłosił, teraz także wzrasta w siłę każdy kłos:

P6270012

P6270011

Trwa czas wzrastania…

Aha!

Kto wie, jaka to roslina? Zaplątało się toto po ubiegłych latach w polu, jest to bardzo pozyteczna roślinka, uprawiana przez rolników i przyjemnością jej pożytki są jadane przez bardzo wielu ludzi.

P6270015

Przyjrzawszy się, zobaczycie na niej  biedronki – niezawodny znak, że uprawa jest ekologiczna i zdrowa, bowiem nie ma nigdy biedronek na roślinach, rosnących na pryskanym obszarze. Spryciule, wiedzą po prostu, że grozi im tam śmierć… 😉

Posted 27 czerwca 2009 by podsosnami in Radość w polu

Tagged with , , ,

Sianokosy, sianokosy…   1 comment

Zazwyczaj rozpoczynają się w maju, kiedy trawy najbujniej rosną. Ale – w tym roku jakoś z powodu aury opóźniły się. Dopiero w zeszłym tygodniu pokazało się na tyle słońca, że dało się trawy skosić i przetrzymac je na łące kilka dni, aby przeschły. Pięknie  teraz łąki znowu wyglądają – świeża trawa znów na nich rośnie.  A po skoszeniu było tak:

P6140016

P6140036

Kiedy przechodzę obok sąsiedzkiej łąki, patrzy na mnie zaprzyjaźniona krowa sąsiada. Ostatnia we wsi…

P6140039 Warzywa w polu zaczęły ładnie rosnąć. Po zasileniu przefermentowaną pokrzywą z dodatkiem kurzeńca pięknie rosną nasze kapusty, kukurydze i buraczki.

Orkisz na polu już się zaczął (wreszcie!) kłosić.

P6140027

Łan zboża jak zielone morze faluje.

P6140026

P6140029

Wciągam zapach skoszonej trawy – cudny, jedyny w swoim rodzaju, tylko świeże siano tak pachnie.

Kieruję się w stronę domu. Skoszona trawa pachnie, skowronki radośnie śpiewają wysoko nad polem.  Późnym popołudniem słychać rozgłośnie grające koniki polne i świerszcze. Ziemia, nagrzana słońcem dnia, faluje ciepłem.  Późne letnie popołudnie ma się ku końcowi.

P6140040

Posted 24 czerwca 2009 by podsosnami in Radość w polu

Tagged with , , , ,

Bogactwo łąki majowej   Leave a comment

Łąki w maju są chyba najpiekniejsze z całego roku. Trawy rosną tak bujnie, jak w żadnym innym miesiącu. Wielkimi krokami zbliża się czas  sianokosów. Kiedy idzie się między łąkami, można zobaczyć, jak wysokie i piękne urosły trawy majowe:

P5250071a

Trawa – to nie tylko zielony wiecheć. 😉  Spójrzcie, jakie piękne i różnokolorowe są trawy.  Taka:

P5250069a

I taka:

P5250068a

albo taka:

P5250064a

P5250065

Wiele z nich rośnie razem z kwiatami polnymi, chabrem, rumiankiem, kwitnącą koniczyną i kaczeńcami.

P5250066

P5250070

P5250062

Powoli słońce zniża się nad horyzont. Łąki zaczynają wyglądać, jak Mickiewiczowski suchy przestwór oceanu – z falującymi łanami traw.

P5250079

P5250060a

P5250082

Łąka nie cichnie jednak – teraz szczególnie pięknie grają świerszcze i koniki polne, spod lasu słychać szczekanie koziołka, który chciałby swoje sarenki w tę trawę wyprowadzić  na żer.

Wchodzę do domu z żalem.

Posted 30 Maj 2009 by podsosnami in Radość w polu

Tagged with , , , , ,