Archive for the ‘Ziemniaki’ Tag

Ziemniaki sadzić czas najwyższy   12 komentarzy

Większość gospodarzy posadziła już ziemniaki. Mówi się, że ziemniaki trzeba sadzić wtedy, kiedy brzozy zaczynają się zielenić – nie patrzeć na kalendarz, bo natura wie lepiej i lepiej podpowie. W tym roku drzewa wcześniej się zazieleniły, więc i wcześniej trzeba sadzić.

Koń, który nam pomagał razem ze swoim właścicielem, jest w tym roku tak zapracowany, że nie zdążyłby do nas w sobotę. Postanowiliśmy więc skorzystać z pomocy sadzarki.

Urządzenie podczepia się do traktora, sypie się doń sadzeniaki i – jazda! 😆

No to popatrzcie, jak sadziliśmy w tym roku ziemniaki.

Najpierw trzeba załadować sadzeniaki do worków i zawieźć na pole, do sadzarki.

Trzeba zaznaczyć na polu, dokąd został posiany orkisz, a odkąd będą rosły ziemniaki.

Teraz przyjeżdża traktor z sadzarką, który właśnie skończył sadzenie na sąsiednim polu. Trzeba starannie wysypać pozostałe w sadzarce ziemniaki, aby odmiany się nie mieszały.

Teraz do sadzarki wędrują kolejne sadzeniaki i zaczyna sie sadzenie. Sadzeniaki trafiają na rodzaj taśmy, podającej ziemniaki do sadzaka, a umieszczone z tyłu płużki od razu płużkują pole.

No i prawie gotowe – bliżej nas zabronowany orkisz, a w głębi pola ciemniejsza smuga świeżo wzruszonej ziemi z posadzonymi ziemniakami.

Trzeba jeszcze zrobić tzw. poprzeczkę – posadzić kilka bruzd w poprzek pola, bo w miejscu, gdzie sadzarka zaczynała każdy rząd, są luki i nierówności, związane z koniecznością podniesienia całej maszyny przy nawrotach. Żeby wyrównać, sadzi się ziemniaki w poprzek:

Jeszcze tylko sąsiedzka gospodarska pogawędka – wziąłem wózek, bo pomyślałem, że może coś wyrosło, pozbierać trzeba… 😉 😀

Jutro czas robić grządki warzywne na polu.

Posted 27 kwietnia 2010 by podsosnami in Radość w polu

Tagged with , , ,

Stonków jak mrówków…   2 komentarze

Namnożyło się na ziemniakach nieprzyjaciółki rolników – stonki. Najłatwiej byłoby kupić wysoko toksyczny środek, np. Karate lub Decis i opryskać całe pole. Zginą, nie ma co do tego wątpliwości. Ale nie na tym sztuka polega. Sztuka polega na tym, aby w jak największym zakresie spróbowac wyeliminować z naszego życia (a przede wszystkim pożywienia) wszelkie toksyczne chemikalia, bo przecież nie pozostają bez wpływu na nas. Staramy się pomóc w ocenie ekologicznych, nieszkodliwych dla człowieka środków ochrony roślin. Może kiedyś umieszczę tutaj kilka przepisów na biologiczne opryski, a póki co – w naszym gospodarstwie prowadzimy takie biologiczne opryski na zlecenie Instytutu Ochrony Roślin. Eksperyment jest ściśle opisany i trzeba go starannie wykonać.  Wypróbowuje się kilka środków, w różnych kombinacjach. Należy starannie policzyć owady przed opryskiem i po kilku dniach od oprysku. Tak wygląda to w trakcie liczenia i oprysku: P6270004 P6270003 P6270005 P6270008 A na razie to tak po cichu Wam zdradzę, że na mszyce warto zrobić oprysk 1% olejem rzepakowym (takim zwykłym, ze sklepu) wzbogaconym odrobina denaturatu, a na stonkę – 2% mydło ogrodnicze potasowe, dostępne w sklepach ogrodniczych. 😉 O wiele zdrowsze od chemii i skuteczne – wystarczy kilka razy opryskać co kilka dni… 😀

Posted 27 czerwca 2009 by podsosnami in Chronić i bronić

Tagged with , , , ,